wersja beta

CZERWONY RYNEK

SCOTT CARNEY

(1 ocen) Dodaj recenzję »

zmień

książka (Twarda)

wysyłka: w 24h

39.90 zł 25.94 zł

do schowka » do koszyka »

zmień

Dziennikarz śledczy Scott Carney spędził pięć lat, badając przynoszący krocie handel ludzkimi ciałami - nielegalny, krwawy i brutalny "czerwony rynek". Odnalazł indyjską wioskę zwaną Kidneyvakkam, gdyż większość jej mieszkańców dawno posprzedawała już nerki; rozmawiał z hienami cmentarnymi, ludźmi, którzy kradną ciała z grobów, kostnic i stosów pogrzebowych, by produkować szkielety anatomiczne; odwiedził starożytną świątynię, która eksportuje włosy swoich wyznawców do Ameryki, zarabiając na tym miliony dolarów.

W XXI wieku ciało ludzkie znów stało się towarem, regulacje prawne sprzyjają nadużyciom. W sytuacji zagrożenia życia nie chcemy zadawać niewygodnych pytań o pochodzenie krwi czy narządów do przeszczepu. Gdy możemy wybierać, kupujemy perukę z naturalnych włosów. Medycyny zalecamy uczyć się tylko na prawdziwych preparatach. Czy w naszym pragnieniu wiedzy, nieśmiertelności i piękna nie uznajemy już granic, których nie wolno przekroczyć?

"To wstrząsająca książka. Uświadamia bowiem czytelnikowi z przerażającą jasnością kilka oczywistych faktów. Po pierwsze, nasze martwe ciało i wszystkie jego elementy są towarem i mają swoją cenę. Po drugie, towarem jest także ciało żywe. Można sprzedać i kupić dziecko. Można sprzedać i kupić krew, nerkę lub komórkę jajową. Można wynająć całe ciało do testowania leków lub za odpowiednią opłatą zaoferować swoje łono kobietom, które nie chcą lub nie mogą być w ciąży. Po trzecie, medycyna bez względu na to, co sądzi się o jej cudotwórczych mocach, ma także swoją ciemną stronę. Jest to brutalny rynek materiałów i usług biologicznych - tytułowy czerwony rynek, którego cechą jest bezlitosny wyzysk ludzi biednych i słabych, pozbawionych ochrony prawa i moralności. Czy powinniśmy zalegalizować swobodny handel dziećmi, komórkami, tkankami, organami ludzkimi, czy też go zabronić? Czy możliwy jest kompromis? Nie ma dobrej odpowiedzi na te pytania. Myślę jednak, że po przeczytaniu tej książki każdy inteligentny i wrażliwy czytelnik powinien zadać sobie pytanie - ile i przede wszystkim komu gotów jest zapłacić za przedłużenie swego życia o dzień, tydzień, miesiąc lub rok? Ile i komu gotów jest zapłacić za spełnienie marzenia o szczęśliwiej rodzinie? Wiele wskazuje na to, że oszałamiający postęp technologiczny medycyny oznacza zarazem postępującą dehumanizację lekarzy. Głównym motywem ich postępowania staje się zysk. To lekarze i ich pacjenci są głównymi klientami czerwonego rynku." prof. Zbigniew Szawarski, Przewodniczący Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN

"Scott Carney ukazuje globalny rynek handlu narządami bezkompromisowo i na wskroś prawdziwie; to wstrząsająca relacja o nowym i nielegalnym procederze, który dla jednych jest szansą na ocalenie zdrowia i życia, a dla innych sposobem na zarobienie dużych pieniędzy." Maciej Grabysa, reżyser i scenarzysta filmu "Mitzvah. Podziel się swoją nerką", Grand Prix dla najlepszego polskiego filmu na HumanDoc Festiwal,Warszawa 2013

"Wyrazista, niepokojąca książka..." "The Wall Street Journal"

Wydawnictwo: Czarne

Rok wydania: 2016

ISBN: 978-83-8049-318-6

EAN: 9788380493186

Ilość stron: 232

Wymiary: 140 x 223 x 19

Okładka: Twarda

Seria: REPORTAŻ

26-07-2016

autor: www.niestatystycznypolak.blogspot.com

Ta książka jest napisana zgodnie zasadą Mistrza horroru Alfreda Hitchcocka: „Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć” . Trudno jest przejść do porządku dziennego nawet nad przedmową. Dowiadujemy się z niej m.in. tego, że w buddyzmie ( a właściwie w jego specyficznych, bhutańskich odłamach) do kontemplacji nad ludzką śmiertelnością niezbędne są flety z ludzkich piszczeli i miski ofiarne wykonane z puszki mózgowej człowieka. I że Autor jest rozczarowany(?), bo nie tego typu „artefaktów” poszukiwał. Sam Scott Carney wycenia swoje ciało na 250 tys. dolarów „w hurcie” a "w detalu” na ok. 1 milion dolarów. To robi wrażenie. Nerka pobrana od ubogiego Hindusa kosztuje 2000$ ( a jak się go oszuka – to może kosztować "zaledwie" 800$), koszt tejże nerki dla „klienta” w USA to ponad 100,000 $. Pozycja mocna jak czysty spirytus, bo dawny Scott Carney to miły, spokojny antropolog mający nienerwową pracę. Opiekował się amerykańskimi studentami w jednym z klasztorów w Indiach. Tam, w wyniku samobójstwa swojej podopiecznej, zatknął się z problemem „czerwonego rynku” . Samo to wydarzenie oraz to, jakie były dalsze losy ciała dziewczyny zmieniają całkowicie życie Scotta. Zaczyna badać jak funkcjonuje rynek „części zamiennych" do człowieka. Ale nie tylko „części zamiennych” . Potrzebujesz dziecko, bo sama nie możesz urodzić? Proszę bardzo – zapłodnienie in vitro. Jeśli nie chcesz lub nie możesz urodzić - znajdziemy w Indiach żywy inkubator. A może nie masz czasu albo nie lubisz niemowlaków? I na to jest rada - adopcja. Jest przecież mnóstwo sierot w biednych krajach. A że to akurat to dziecko nie jest sierotą, tylko zostało porwane? Jaki problem – kwity się zgadzają sprowadzone przez naszych (najczęściej amerykańskich prawników) i są OK. To, że kwity są "w porządku" nie znaczy, że zawarte w nich dane są OK, ale.... to nie ma znaczenia. I tak się tego nie dowiesz. Podobnie jak pochodzenie Twojej nowej nerki. Czy to ważne, że została pozyskana od wspaniałomyślnego dobroczyńcy, indyjskiego biedaka, chińskiego skazańca czy ofiary porywaczy? Przecież psychologowie stwierdzili, że dla dobra dawcy i biorcy dane obu stron muszą być objęte tajemnicą lekarską bo taka informacja może wywołać traumę. Potrzebujesz ludzkiego szkieletu, żeby uczyć studentów albo podnieść prestiż swojego gabinetu lekarskiego? Żaden problem – najlepsze szkielety tego typu „produkują" w Indiach od ponad 200 lat i wiele pokoleń adeptów medycyny na nich zgłębiało tajemnice ludzkich kości, a wiadomo, że plastikowy odlew to nie to samo. Że jest to nielegalne od 1985 roku ? Cóż trudno – po prostu będzie drożej. Podróżując z Autorem po Indiach, USA czy Cyprze poznajemy tajniki „czerwonego rynku”. Spotkamy tam szacownych medyków różnych specjalności, kobiety, które godzą się być inkubatorami lub dawcami gamet, pośredników w handlu ludzkimi organami oraz kidnaperów czy bezwzględnych przestępców. Hipokryzja ludzi Zachodu nakręca przemysł transplantologiczny, a przy wykorzystaniu różnic w prawie zachowuje pozory legalności pewnych działań. Nie wolno płacić za przekazanie nerki, bo to ma być „dar”? To nie płaćmy – wypłacajmy „rekompensaty” za poświęcony czas i zdrowie. Dla mnie osobiście mniej przerażające są szczegóły tych operacji - od pozyskiwania np. siatkówki oka od żywych więźniów czy egzekucji na zlecenie (żeby wątroba, jelita lub inna niezbędna „część zamienna" była jak najlepszej jakości i najlepiej dopasowana do potrzeb biorców) dokonywane np. w chińskich więzieniach. Mocniej zadziałało na mnie co innego. Relatywizm moralny, usprawiedliwienie największych zbrodni jednym. To ratuje moje życie, więc jest dobre. Bo ten biedak w Chinach i tak by został rozstrzelany czy powieszony. A że stało się to wcześniej i może mniej ”humanitarnie” ? Trudno, ja dzięki temu będę żył dłużej. Chcę mieć dziecko, a nie mogę. Nie chce adoptowanego. A to, że pozyskanie gamety od innej kobiety może ją kosztować życie? Ale ja chcę dziecko! A to ,że ten chłopczyk, którego adoptowaliśmy nie jest sierotą, tylko został porwany, a jego rodzice rozpaczają? No chyba lepiej, że żyje w luksusie w USA niż w slumsach w Afryce czy Indiach? A poza tym, biedacy nie mają nic innego do roboty, to sobie zrobią kolejne. Ale jeszcze bardziej wstrząsająca byłą moja własna reakcja. Będąc uczciwy wobec samego siebie, nie mogę powiedzieć, że ratując życie czy zdrowie swoje czy najbliższych zastanawiałbym się nad pochodzeniem tego, co jest mi do tego potrzebne. I czy tą niezbędną do przeżycia „część zamienną" pozyskano w sposób legalny i uczciwy. Przeczytajcie i zajrzyjcie w głąb siebie. I nie jestem pewien, czy to, co zobaczycie Wam się spodoba.

Dodaj recenzję »

Nazwa projektu: „ZWIĘKSZENIE KONKURENCYJNOŚCI FIRMY POPRZEZ BUDOWĘ I WDROŻENIE SKLEPU INTERNETOWEGO OPARTEGO O SYSTEM KLASY ERP” więcej

Nazwa projektu: „ROZWÓJ TECHNOLOGII INFORMATYCZNYCH W SPÓŁCE PLATON POPRZEZ WDROŻENIE ZINTEGROWANEGO SYSTEMU ZARZĄDZANIA ZAOPATRZENIEM I DYSTRYBUCJĄ TOWARÓW” więcej

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz z budżetu Województwa Mazowieckiego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2007-2013